piątek 13

nie jestem przesądna, nawet nie pamiętałam o dzisiejszej dacie. Przypomniały mi o niej media, specyficzne czyż nie?... Gdyby nie ciężka praca ludzi żyjących z przekazywania mało istotnych wiadomości ten piątek przeszedłby bez echa. Tak czy inaczej dla mnie to byłby zwykły, szaro bury piątek gdyby nie czarny psi pysk, który od rana wywoływał uśmiech na mojej twarzy. Jego spojrzenie wystarcza wielokrotnie za słowa. Chociaż są momenty kiedy żałuję, że nie możemy pogadać. Tak po ludzku ;)
Dziś kolejny spacer połączony z wdychaniem jodu. Dwie godziny włóczenia się brzegiem morza, lasem, trawnikiem. Wyrywkowo powtarzam komendy, ćwiczymy max kilka razy tak żeby psisko nie poczuło znużenia. Fascynujące jest to, że częste przebywanie ze szczylem daje efekty. Jest coraz bardziej skupiony na mojej osobie. Potrafię odwołać go od psiego kumpla, zdarza się, że bezbłędnie reaguje na komendę "siad" na odległość. To efekt zżycia ze szczeniolem. Jest z nami w zasadzie wszędzie, jeździ, chodzi, sam zostaje na  max 2 godziny.
Oglądałam go dziś z daleka i podziwiałam jak już dorośle wygląda...

 

Komentarze

Popularne posty