Członek

 Jimmy został oficjalnie wpisany w poczet rasowych psich obywateli tego kraju. Został oficjalnym członkiem psiej partii.
Kosztowało to nie mało bo 190 złotych, za co otrzymaliśmy dwa numery pisma Pies + prenumeratę na rok, ksero metryki i marniawą legitymację na miękkim papierze. Najładniejsza jest pieczątka z wesoło zakręconym ogonem u psa :)
Panie w Związku początkowo udające wielkie zapracowanie po kilku zadaniach uniżonego zainteresowania wykazały coś na kształt sympatii. Okazało się że obie prowadzą hodowle, oczywiście dalekie od ras pasterskich. Na temat Belgów miały zdanie dość mocno ustabilizowane i nie najlepsze. Jimmiego oglądały spod oka i dość nieufnie. Po paru chwilach obserwacji stwierdziły z wahaniem, że ma wyjątkowo otwarty , jak na Belga, charakter. Te, które one znały zazwyczaj są bardzo mało socjalne, niewypowiedziane słowo to "histeryczne". Tak więc kawaler pokazał się z dobrej strony - jak zwykle :) Konkluzja jest taka, że możemy się już wystawiać, a za trzy miesiące, może wcześniej, otrzymam rodowód.

A poniżej Rudy w zimowej aurze - uwielbia tą chłodną pierzynkę.


Komentarze

Popularne posty