Pierwsze rowerowanie

Psie dziecko nie wybiegane poprzedniego dnia z powodów czysto ludzkich,  w dniu następnym otrzymało godne zadość uczynienie.  6 kilometrów leśnej przebieżki przy rowerze.  Było super.  Pogoda wymarzona, las,  różnorodne podłoże.
Początkowo miałam ciśnienie i psiak biegł na smyczy,  ale szybko postanowiłam sprawdzić inteligencję mojego Jima i instynkt samozachowawczy. Nie zawiodłam się . Psiak świetnie wyczuwał rower,  nie podchodził pod koło i pędził z wiatrem w kudłach. Na każdym z częstych przystanków popiskiwał ze zniecierpliwienia i ekscytacji. W ten sposób pokonaliśmy 6 kilometrów z kawałkiem i miałam z głowy zwierzę na resztę dnia. 
Nie wiem co na to specjaliści, ale planuję takie wypady częściej. Myślę, że tak aplikowane (z przerwami) nie zaszkodzą młodemu ssakowi , a wręcz pozwolą na szybszą naukę tego,  co i tak czeka go w przyszłym roku.  Rowerowe wakacje z nim to impreza na którą liczę :)

Komentarze

Popularne posty